Pielęgnacja twarzy

Przegląd kremów do twarzy – Nivea, Biolaven, Bielenda

Witajcie !

Tematem dzisiejszego wpisu będą kremy do twarzy. W ostatnim czasie używałam trzy kremy i to właśnie o nich napiszę dzisiaj kilka słów. Tajemniczo dodam, że jeden z nich zaczął powodować u mnie trądzik! Który i dlaczego? Zapraszam do lektury 😉

Zacznę od kremu Nivea Care ponieważ ja chyba w ogóle mam jakąś słabość do kremów Nivea 🙂  Uważam, że nie są przekombinowane i mało komu zaszkodzą. Jedyny krem z tej firmy, który nie mogę używać to ta pierwsza (kultowa już) wersja z niebieskim wieczkiem dlatego, że jest on dla mnie zbyt tłusty i ogólnie pozostawia na twarzy lepką maź. Przy okazji wpisu gorąco Wam polecam Nivea Soft, który konsystencją, zapachem i właściwościami bardzo przypomina Nivea Care. Niestety Soft posiada w składzie parafinę.

OD PRODUCENTA:

„Poznaj intensywnie i długotrwale odżywiający krem do twarzy o lekkiej konsystencji, który nie pozostawia na Twojej skórze uczucia lepkości. NIVEA Care Lekki krem odżywczy zawiera innowacyjną formułę z hydro-woskami, które rozpuszczają się bezpośrednio na powierzchni skóry. Dzięki temu, krem idealnie się rozprowadza i bardzo szybko się wchłania. Regularne stosowanie kremu zapewnia skórze ponad 24-godzinne intensywne odżywianie i sprawia, że staje się ona przyjemnie gładka w dotyku. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.

  • Intensywne odżywianie bez uczucia lepkości na skórze
  • Zawiera lekkie hydro-woski, które rozpuszczają się bezpośrednio na skórze
  • Lekka konsystencja i ponad 24-godzinne odżywianie
  • Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie”.

SKŁAD:

Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Palmitate, Olus Oil, Cetyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Limonene, Parfum.

Kremik posiadam w wersji 50 ml (cena ok 9 zł), ale z tego co wiem można go kupić także w większej wersji 100 ml za około 15 zł. Nivea używam najczęściej rano, ale nie jest to regułą. Moim zdaniem jest to krem, który można stosować o każdej porze dnia i roku oraz przez wszystkich ponieważ Nivea Care jest skierowany do każdemu typu cery. Będzie idealny rano, pod makijaż oraz wieczorem jako dopełnienie demakijażowego rytuału. Super sprawdzi się także do rąk lub na popękane pięty. Konsystencja kremu jest bardzo lekka i szybko się wchłania, pozostawiając na skórze satynowe wykończenie. Brak w składzie parafiny stawia go w moich oczach na podium jednego z lepszych kremów do twarzy.

Zapach kremiku jest typowy dla Nivea – lekki, kremowy, delikatny. Podobnie opakowanie w kolorystyce biało – niebiesko – granatowej, okrągły słoiczek zabezpieczony ochronną folią.

Plusy:

– odżywia i nawilża cerę

– szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy

– nie uczula i nie zatyka porów

– ma szerokie zastosowanie

– skierowany do posiadaczek każdego typu cery

– wydajny, tani i łatwo dostępny

– posiada kremowy, nieduszący zapach

– nie ma w składzie parafiny

– współgra z wieloma podkładami

Minusy:

– brak

MOJA OCENA: 

10/10

Drugi kosmetyk który chcę Wam troszkę przybliżyć to  Biolaven Organic krem do twarzy na dzień produkowany przez firmę Sylveco, który nawilża i chroni. I tu już niestety nie będzie tak kolorowo :/ Ale zacznijmy od początku.

OD PRODUCENTA:

„Nawilżająco-ochronny krem do twarzy na dzień, przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery suchej i wrażliwej. Zawiera olej z pestek winogron, ksylitol, mocznik i witaminę E, które chronią przed wysuszeniem i działaniem szkodliwych czynników, przywracając skórze miękkość i elastyczność.

Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice oczu, doskonale się rozprowadza i wchłania. Naturalny olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, koi i odświeża skórę, pozostawiając ją gładką, nawilżoną i zrelaksowaną”.

SKŁAD:

Aqua, Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Sodium Stearate, Sucrose Cocoate, Glycerin, Urea, Xylitol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid.

50 ml kremu można zakupić w cenie około 23 zł natomiast w moje ręce trafił on dzięki jednej z edycji Joy Boxa. Śliczne, minimalistyczne opakowanie, zapach lawendy i winogrona plus składniki naturalnego pochodzenia zapowiadały długoletnią przyjaźń. Jest to krem przeznaczony do dziennej pielęgnacji i teoretycznie może być stosowany pod makijaż, ale niestety u mnie nie zdawało to egzaminu ponieważ jego właściwości nawilżające sprawiały, że cera zaczynała szybko błyszczeć.  Po jakimś miesiącu stosowania kremu zauważyłam pogorszenie stanu mojej cery; zaczęły się pojawiać jakieś krostki, wypryski itp dziwne pokemony 😉 Na początku nie powiązałam tego stanu z Biolaven. Ale z czasem kiedy zaczęłam analizować to co jem oraz jakich używam kosmetyków dostrzegłam winowajcę! Aby mieć pewność odstawiłam krem na kilka dni i cera zaczęła wracać do normy. Następnie znów zaczęłam go ponownie używać i BINGO ! Krem Biolaven powodował u mnie trądzik 🙁 Nie mam wrażliwej, alergicznej cery dlatego byłam bardzo zaskoczona, że jakiś krem aż tak negatywnie wpływał na moją skórę. Zastanawiam się czy problem nie leży w tym iż krem jest skierowany do osób właśnie z cerą wrażliwą i suchą, a ja posiadam mieszaną. Myślcie że krem jest po prostu źle dobrany do mojej cery i stąd te niespodzianki? A może któryś składnik okazał się mieć taki przykry wpływ. Krótko mówiąc krem się u mnie nie sprawdził co nie oznacza, że u Was będzie podobnie dlatego nie zniechęcam, a tylko zalecam ostrożność i obserwację stanu cery, aby uniknąć takiej niespodzianki jaką miałam ja. Krem oddałam mamie i on jest z niego zadowolona więc jest szansa, że u którejś z Was też się sprawdzi jaka należy.

Plusy:

– moim zdaniem dość przyjemny zapach (chociaż opinie są skrajne)

– dobry skład

– wygodne i higieniczne opakowanie

– produkt nie jest testowany na zwierzętach (BRAWO!)

Minusy:

– zapycha i jest za ciężki

– może uczulić

– pozostawia strasznie tłusty film

– słabo się wchłania

– zdecydowanie pogorszył stan mojej cery

– słabo wyczuwalna lawenda

– wodnista konsystencja

Przy wystawianiu oceny muszę być konsekwentna. Bardzo żałuję, że taka niska ocena. Mimo to nie zniechęcam się do Sylveco i traktuje  ten incydent jako wypadek przy pracy 😉

MOJA OCENA:

1/10

Ostatni krem który pozwolę sobie Wam nieco przybliżyć to Bielenda Algi Morskie lekki krem nawilżający.

OD PRODUCENTA:

„Krem Odżywczy to idealny sposób na całoroczną pielęgnację młodej cery, również wrażliwej. Jego ultra lekka hydrożelowa formuła o silnie odżywczych właściwościach nie obciąża skóry, idealnie wchłania się, skutecznie pielęgnuje i odżywia delikatny, skłonny do przesuszania naskórek.

Zawartość oleju z mikroalg, masła karite i naturalnego polisacharydu alginatu, pozyskiwanego z alg brunatnych, zapewnia kompleksowe działanie:

  • intensywnie odżywia, regeneruje i rewitalizuje naskórek,
  • jest źródłem ważnych, bezpiecznych i łatwo przyswajalnych dla skóry substancji odżywczych,
  • doskonale nawilża skórę, wygładza ją i zmiękcza,
  • działa detoksykująco i antystarzeniowo,
  • widocznie poprawia kondycję skóry, przywraca jej jędrność i elastyczność,
  • wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry do walki z wolnymi rodnikami,
  • koi, łagodzi podrażnienia.

W efekcie skóra pozostaje idealnie odżywiona, nawilżona i zregenerowana o promiennym blasku i zdrowym kolorycie”.

SKŁAD:

Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Ethylhexyl Cocoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearyl Alcohol, Algae Extract, Algin, Allantoin, Tocopherol, Sodium Steaoryl Glutamate, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Propylene Glycol, Triethanolamine, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citral.

Bielenda wykorzystuje tutaj dobroczynne właściwości alg morskich. Ale dlaczego algi działają tak zbawienne na naszą cerę i ciało?

„Algi (inaczej wodorosty, glony) to rośliny wodne, które można spotkać w morzach, oceanach, jeziorach, rzekach, a nawet akwariach. Osiągają wielkość od kilku milimetrów do kilku metrów. Gromadzą niemal wszystkie pierwiastki, dlatego znalazły zastosowanie w produkcji kosmetyków. Dzięki swoim właściwościom algi są wykorzystywane w kosmetyce na różne sposoby.

Zastosowanie alg w kosmetyce:

Na cellulit – zielone i brunatne algi morskie dodaje się do balsamów i żeli wyszczuplających. Zawierają  kwas alginowy, pobudzający mikrokrążenie w naczyniach włosowatych i ułatwiający usuwanie toksyn. Wspomagają go witaminy B, beta-karoten i enzymy, polepszające przemianę materii i wygładzające naskórek. Jod zaś przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej.

Na trądzik i łojotok – bo zawierają dużo węglowodanów oraz siarki, które mają właściwości odkażające i stabilizują pracę gruczołów łojowych skóry. Oczyszczają skórę z toksyn i pomagają przywrócić jej naturalne pH.

Na naczynka – algi laminaria oraz spirulina zawierają rutynę i estynę, substancje wzmacniające i uszczelniające naczynia włosowate znajdujące się w skórze. Poprawiają ukrwienie skóry i łagodzą skłonność naczynek do pękania oraz stymulują mikrocyrkulację.

Jędrność i elastyczność – algi słodkowodne pobudzają podział komórkowy, a dzięki zawartości specjalnego białka (ao-sainy) wspomagają wytwarzanie elastyny i kolagenu w skórze, zwiększając jej elastyczność”.

Za 50 ml kremu musimy zapłacić około 18 zł. Krem jest przeznaczony do całorocznej pielęgnacji zarówno na dzień jak i na noc. Zapakowany w kartonik w morskiej, turkusowej tonacji kolorystycznej prezentuje się bardzo korzystnie. Pomimo, że na opakowaniu pisze „hydrożelowy” to jednak nie jest to żel a zwykły krem, którego konsystencja jest może jednak trochę mniej zbita niż pozostałych kremów. Na początku jego stosowania zważyłam, że krem w moim odczuciu jest dosyć lepki i średnio szybko się wchłania. Ta kleistość po chwili znika, ale jakoś nigdy nie odważyłam się go użyć rano pod makijaż. Strach mi nie pozwolił 🙂 Kremik ładnie nawilża, koi i uelastycznia skórę, jest lekki i orzeźwiający.

Tym razem Bieledna nie rzuciła mnie na kolana. Krem jest raczej przeciętny, poprawny i chyba do niego nie wrócę. Głównie z powodu dziwnego uczucia lepkości i słabego wchłaniania.

Plusy:

– nawilża, koi, uelastycznia skórę

– estetyczne opakowanie

– solidny, gruby słoiczek

– przyjemny zapach i dobra cena

– nie podrażnia, nie uczula

Minusy:

– słabo się wchłania

– jest lepki i klejący

– nie poprawia kondycji skóry

– za tłusty

MOJA OCENA:

6/10

Dzisiaj przedstawiłam Wam trzy zupełnie różne kremy obok których z pewnością nie da się przejść obojętnie. Czy macie wśród nich swoich ulubieńców? Napiszcie także które kremy wywołały u Was jakieś nieprzyjemne reakcje skórne.

Buziaki,

Martini Cosmetics :*

Zobacz również:

2 thoughts on “Przegląd kremów do twarzy – Nivea, Biolaven, Bielenda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *