Coś dla ciała

Opalona, rozświetlona skóra będzie odmieniona. Duet – spray Sally Hansen Airbrush Legs oraz balsam Lirene Golden Charm

Witajcie !

Na dworze robi się już coraz cieplej, zaczynamy odkrywać więcej ciała, wodząc tym samym na pokuszenie płeć przeciwną 🙂 Dziś przychodzę do Was z recenzją dwóch kosmetyków bez których nie umiem się obejść właśnie w okresie wiosenno – letnim. Zapraszam na recenzję sprayu Sally Hansen Airbrush Legs oraz balsamu Lirene Golden Charm ze złotymi drobinkami. Dla mnie to duet idealny, wspaniale się nawzajem uzupełniający!

Pierwszy raz o rajstopach w sprayu słyszałam będąc jeszcze w szkole średniej, a więc trochę dawno 😉 Pamiętam, że jakoś nie bardzo umiałam sobie wyobrazić efekt jaki daje ów kosmetyk. Upłynęło wiele lat zanim w końcu po niego sięgnęłam, aby przekonać się o nim na własnej skórze. Efekt zupełnie mnie zaskoczył – na plus. Chociaż początki naszej „przyjaźni” były trudne i przyznam, że już myślałam iż kosmetyk wyląduje w koszu 🙁 Dlaczego? Ponieważ spray po raz pierwszy nałożyłam na nogi  jakoś w marcu kiedy nie byłam jeszcze w ogóle opalona i okazało się, że efekt na takiej bladej po zimie skórze wygląda … źle. Żółty, nienaturalny, sztuczny odcień. Pomyślałam, że może kupiłam za ciemny kolor, a może to po prostu pieniądze wyrzucone w błoto bo kosmetyk jest nic nie wart. Postawiłam, go na szafce i tak czekał na swój dzień. Latem, bodajże na początku lipca, kiedy byłam już lekko opalona coś mnie natchnęło, żeby znów się nim posmarować i to było to! Efekt był dokładnie taki jak oczekiwałam 🙂 Moje lekko muśnięte słońcem nogi, stały się w 5 minut opalone o kilka tonów mocniej przez co wyglądały tak bosko jakbym właśnie wróciła ze słonecznej Toskanii! 🙂 Okazało się, że rajstopy w sprayu super podkreślają już lekko opaloną skórę, nadając jej bardziej wyrazisty efekt. Powiecie po co mi ten spray skoro mam już opalone nogi? Ano właśnie nie miałam ich opalonych tak wyraźnie jakbym chciała i tak jak miałam opaloną resztę część ciała, ale nogi powiedzmy pod koniec czerwca nie są typowo „mączne”, a każdy kto się chociaż raz w życiu opalał wie, że ciężko o równomierny kolor, szczególnie nogi trudno jest opalić na ładny brązowy odcień. I tu zaczyna się rola Sally Hansen. Spray dał mi szansę na „podkręcenie” takiego efektu, który uzyskałabym chyba tylko dzięki solarce, której jestem zresztą stanowczo przeciwna.  Dzięki temu wynalazkowi nie muszę się obawiać efektu ładnie opalonej góry (dekolt, twarz, ramiona) i bladych nóg jednocześnie 🙂 Przez całe lato co jakiś czas sięgam po Sally Hansen i mogę już dowolnie oraz bezkarnie cieszyć się sukienkami, spódniczkami oraz szortami!

27~2

Rajstopy spray Sally Hansen Airbrush Legs   możemy wybrać spośród 5 różnych odcieni:

  • light glow
  • nude glow
  • medium glow
  • tan glow
  • deep glow

Mój odcień to medium glow i obecnie posiadam drugie opakowanie. Spray 75 ml  ukryty w metalowej buteleczce wbrew pozorom jest w miarę wydajny. Na pewno wystarczy na jeden letni sezon nawet przy regularnym stosowaniu. Spray najpierw rozprowadzam na dłoni i dopiero potem wcieram w skórę nóg. Kiedyś pryskałam nim bezpośrednio na nogi, ale jednak zostawiał lekkie smugi. Generalnie przy jego dokładnym rozprowadzeniu nie zostawia brzydkich plam typowych dla samoopalaczy. Trzeba za to trochę się śpieszyć z jego rozprowadzaniem bo prawie od razu zastyga w dłoni. Szybko się wchłania i po odczekaniu ok 5 minut nie brudzi ubrań. Producent zaleca odczekanie minuty, ale według mnie to jednak za krótki czas, aby produkt odpowiednio się wchłonął i utrwalił. Trzeba też pamiętać o dokładnym umyciu dłoni po jego aplikacji!

OD PRODUCENTA:

„Fluid w spray’u Sally Hansen to preparat opracowany z myślą o nogach. Jest jak rajstopy w spray’u. Nogi wyglądają wspaniale, są gładkie i seksowne, nie tracąc przy tym uczucia lekkości i swobody – nawet w upalne dni. Bez skazy, bez zarzutu, zdrowo wyglądające nogi: jedwabne w dotyku i optycznie wyszczuplone. Fluid w spray’u zawiera puder oraz cząsteczki jedwabiu. Dodatkowo został wzbogacony witaminą K, która łagodzi występowanie żylaków, siniaków i blizn. Po wyschnięciu Fluid w spray’u nadaje efekt przypominający pończochy”.

POJEMNOŚĆ:

85 ml

CENA:

5o zł ( na promocji lub Allegro 30 zł)

Tak więc moim zdaniem spray Sally Hansen Airbrush Legs do doskonały sposób na wyrównanie kolorytu skóry naszych nóg. Idealny dla kobiet, które latem nie chcą z powodu bladych nóg nosić rajstop lub które nie są zwolenniczkami korzystania z solarium. Kosmetyk na miarę Oskara!

MOJA OCENA:

10/10

Idealnym dopełnieniem muśniętej słońcem skóry nóg (i nie tylko) jest balsam Lirene Golden Charm. Balsam, który jest wręcz stworzony do podkreślenia opalenizny. Uwielbiam go ponieważ daje widoczny, rozświetlony efekt mieniących się w słońcu złotych drobinek, ale jednocześnie nie wyglądamy dzięki niemu jak bombka posypana brokatem lub co gorsza bohater „Sagi Zmierzch”, który po wyjściu na słońce mienił się jak wspomniana przeze mnie bożonarodzeniowa bombka :))) Efekt jest nadzwyczaj kobiecy, subtelny, a dodatkowo wydobywa i cudnie podkreśla naszą letnią opaleniznę.

29~2

30~2

Balsam Lirene, który jest w formie żelu bardzo szybko się wchłania, nie brudzi uprań, jest trwały oraz wydajny i kosztuje zaledwie 17 zł. Nie jest to natomiast kosmetyk nawilżający, a skóra po jego nałożeniu też nie jest jakoś wyjątkowo delikatna w dotyku – wygładzenie jest raczej przeciętne. Natomiast zachwalane przeze mnie pięknie wyglądające na ciele drobinki oraz boski zapach (przez wiele kobiet sugerowane porównanie do Coco Chanel Mademoiselle) rekompensują mi te niewielkie niedociągnięcia. Jest to zapach, który szczególnie wywołuje u mnie uśmiech na twarzy i rozmarzenie ponieważ dokładnie ten balsam miałam „na sobie” w dniu ślubu 🙂 Wiec jest mi on szczególnie bliski. Kosmetyk uniwersalny – nie tylko na wielkie wyjścia, ale także na co dzień. Latem możecie go wsmarować np. tylko w dekolt i ramiona, a boski look gwarantowany! 🙂 Mam wrażenie, że efekt jaki zapewnia balsam Lirene jest nieco zbliżony do efektu olejku ze złotymi drobinkami Nuxe Huile Prodigieuse pomimo, że posiadają one zupełnie inną konsystencję. Nuxe zdecydowanie bardziej nawilża. W końcu jest oleisty. Lirene tak jak wspomniałam daje dość wątpliwe nawilżenie. Natomiast pod względem drobinek i ich wyglądu na naszym ciele myślę, że oba produkty jakoś specjalnie się nie różnią, przy czym cena Nuxe to ponad 100 zł za 100 ml. Ale to taka moja osobista obserwacja.

 25~2

26~2

Opakowanie Lirene  zdecydowanie adekwatne do zawartości, a więc 200 ml tuby w złotej szacie graficznej. Produkt możemy zakupić także w wersji Silver Charm oraz Rubin Charm, ale ja na te dwa pozostałe raczej się nie skuszę.

OD PRODUCENTA:

„Balsam Golden Charm jest przeznaczony do każdego typu cery. Balsam sprawi, że poczujesz prawdziwą magię złotych drobinek, a skóra rozbłyśnie szlachetnym blaskiem złota oraz stanie się miękka w dotyku i jedwabista.
Zmysłowy zapach balsamu podkreśli Twoją kobiecość i naturalne piękno. Zawarta w balsamie złota alga głęboko nawilża skórę oraz pobudza produkcję kolagenu, dzięki czemu na dłużej zatrzymasz młodość. Hialuronian przywraca jędrność, a olej z jojoby odżywia skórę. Balsam sprawi, że stanie się miękka w dotyku i jedwabista. Produkt objęty jest Dermoprogramem Lirene, opracowanym przez Ekspertów Laboratorium Naukowego Lirene, gwarantującym bezpieczeństwo i skuteczność. Przebadano dermatologicznie.”

SKŁAD:

Aqua (Water), Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, PEG-10 Olive Glycerides, Glyceryl Polyacrylate, Synthetic Fluorphlogopite, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexylglycerin, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Laminaria Ochroleuca Extract, PEG-12 Dimethicone, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carbohaldehyde, Benzyl Salicylate, Citronellol, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Cl 77891 (Titanium Dioxide), Cl 77491 (Iron Oxides).

POJEMNOŚĆ:

200 ml

CENA:

ok 17 zł

MOJA OCENA:

8/10 (ODEJMUJĘ PKT ZA SŁABE NAWILŻANIE)


28~2

Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie? Jakie są Wasze kosmetyki must have w okresie letnim, niekoniecznie podkreślające opaleniznę? Piszcie kochane 🙂

Buziaki,

Martini Cosmetics :*

Zobacz również:

4 thoughts on “Opalona, rozświetlona skóra będzie odmieniona. Duet – spray Sally Hansen Airbrush Legs oraz balsam Lirene Golden Charm

  1. ja się boję takich rajstop w sprayu,że nierówno nałożę i będą smugi…ale pewnie to kwestia wprawy 🙂 mam balsam brązujący do nóg,taki trochę fluid,jest świetny i miałam z nim taki sam problem jak Ty-tydzień temu nałożyłam go na białe nogi i wyglądał okropnie 😀 muszę troszkę się jednak opalić,bo w zeszłym roku sprawował się idealnie 🙂

  2. Ja nigdy nie używałam tego typu kosmetyków, zawsze się bałam, ze z moim szczęściem narobię sobie tylko plam 😀
    Pozdrawiam serdecznie:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *